Menu Content/Inhalt
Spacerkiem po Gdańsku PDF Drukuj Email

Ilekroć zwiedzam jakieś miejsce z przewodnikiem
- zawsze dowiaduję się, że jest ono w czymś naj…
A to największe, a to najdłuższe, a to najbardziej
kwadratowe, okrągłe czy trójkątne. Przyznam szczerze,
że nie ma chyba nic bardziej irytującego niż słuchanie
takich… treli- moreli. Polska przez całe stulecia,
a nawet i teraz, znajdowała się na skraju gospodarczego, kulturalnego czy nawet społecznego rozwoju
i prawdziwych naj... jest tu zaledwie kilka.
Ale jak już są…

dsc_9830_copy.jpg Zwykło się mówić, że każdy z przyjeżdżających do Gdańska dokładnie wie, co ma zobaczyć. I jest w tym wiele prawdy, bo przecież jak nie rzucić okiem choćby na chwilę tylko na słynny ratusz, Kościół Mariacki, Dwór Artusa z Neptunem, stary żuraw czy też nie znaleźć czasu, by przejść się słynną Drogą Królewską?..
 Mający więcej czasu i bardziej ciekawi historii tego- liczącego sobie dobrze ponad tysiąc lat- miasta, wybiorą się pewnie jeszcze na niewielki półwysep, stanowiący niegdyś eksterytorialną Polską Składnicę Wojskową, swoistą enklawę Rzeczypospolitej w Wolnym Mieście, na którą spadły pierwsze pociski II wojny światowej.
 Jest jeszcze do zobaczenia i Wisłoujście – latarnia-twierdza strzegąca niegdyś Gdańsk przed niespodziewanym atakiem ze strony morza, ale rzadko komu, bo to na razie dosyć trudne, przyjdzie się jednak tam wybrać.
Na koniec zostaje jeszcze słynna Katedra Oliwska, monument Grudnia 1970 roku i być może zoo, na którym zwykle kończą się jednodniowe wycieczki.

Droga Królewska
 Trakt Królewski, bo tak zwą ją popularnie w Gdańsku, stanowił rzeczywiście najdłuższą oś architektoniczną europejskiego średniowiecza. To prawdziwy skarb architektoniczny, który swój urok i wielkość zawdzięcza nietypowemu- w stosunku do innych metropolii- rozwojowi miasta nad Motławą, i jego niespotykanemu bogactwu w czasach, gdy handel zbożem, potażem, smołą czy drewnem uchodził za niezwykle dochodowy.
 Trakt ów więc był świadkiem miejskich parad, procesji i innych ważnych uroczystości oraz tryumfalnych, o ile zgodziła się na to miejska rada, wjazdów polskich władców. Gdańsk bowiem- choć przez stulecia formalnie należący do Rzeczpospolitej- nie bardzo pozwalał sobie „w kaszę dmuchać” wszechwładnej szlachcie i magnatom, i nawet niejeden władca, nawet tak ambitny jak Stefan Batory, miał nie lada kłopoty z jego okiełzaniem.
 W takich konfliktach zwykle dochodziło do mniej lub bardziej udanych kompromisów i Gdańsk mający swych przedstawicieli w sejmach, trwał przy Polsce przez ponad trzy stulecia. Do czasu, aż sięgnął poń pruski władca w końcu wieku XVIII. Opanowana przez magnackie koterie, infiltrowana przez ościenne dwory i wspierające je wojska Rzeczpospolita w zasadzie nawet nie zaprotestowała, oddając bezkrwawo najbardziej drogocenną perłę swej korony.
 Słynny Królewski Trakt rozpoczyna się w Bramie Wyżynnej biegnąc obok Zespołu Przedbramia, przechodząc przez najpiękniejszą chyba ze znanych w Polsce- Złotą Bramę, skąd reprezentacyjną ulicą Długą kieruje się w stronę jednego z najpiękniejszych placów, jakie znam- Długi Targ. Z Długiego Targu poprzez Bramę Zieloną prowadzi dalej ku Bramie Żuławskiej, gdzie na ulicy Nowe Ogrody przed wiekami rozwiązywały się królewskie orszaki.

Ratusz
 U zbiegu ulicy Długiej i Długiego Targu znajduje się charakterystyczna, monumentalna siedziba dawnych władz miejskich. Jej początki sięgają wczesnego średniowiecza i można twierdzić, że na pewno stała tu już w 1331 roku (chociaż zapewne w jakiejś innej formie), gdy po raz pierwszy wzmiankowano o istnieniu ulicy Długiej. Pierwotnie gotycki budynek, został w 1556 roku przekształcony zgodnie z duchem renesansu. Gościł on w swych wnętrzach Jagiellonów i Wazów a dzisiaj stanowi siedzibę Muzeum Historycznego Miasta Gdańska.
 Warto odwiedzić jego wspaniałe, pełne przepychu wnętrza z Wielką Salą Rady (zwaną Czerwoną) czy też Letnią, gdzie zachowało się przecudne wyposażenie z przełomu XVI i XVII stulecia.
 Na szczycie ratuszowej wieży zwieńczonej naturalnej wielkości pozłacanym posągiem króla Zygmunta Augusta (1561), znajduje się carillon, składający się z 37 dzwonów, wygrywający co godzinę melodię.
 W okresie sezonu turystycznego dostępna jest galeria widokowa wieży, skąd roztacza się zapierający dech w piersiach widok na miejską panoramę.

Kościół Mariacki
 Nie bez racji uchodzi za jedną z największych ceglanych budowli średniowiecznej Europy. I chociaż mieści w swym wnętrzu wiele wspaniałych, cennych i ważnych dzieł sztuki- znakomite, rzeźby, ołtarze czy malowidła oraz jeden z najstarszych zachowanych na świecie zegarów astronomicznych- to jednak nie ma chyba nic tak wspaniałego jak sama jego architektura, której ogromna przestrzeń nakryta gotyckim sklepieniem, daje wyobrażenie niezwykłej sztuki średniowiecznych „budowniczych katedr”. Wznoszono ją zaś lat sto pięćdziesiąt bez mała. Kończąc w 1502 roku, gdy już zostały tylko wspomnienia po zamku krzyżackim, i nie było przeszkód w wznoszeniu wysokich wież, z których można by było podglądać krzyżackie „tajemnice”.
 Niewątpliwą atrakcją jest wspinaczka na prawie 80-metrową wieżę, prawie równie wysoką jak ratuszowa, gdzie znajduje się kolejna gdańska platforma widokowa.

Wyspa Spichrzów
 Stanowiła niegdyś wielką dzielnicę magazynową Gdańska. Powstała już w wieku XIII, lecz wyspą stała się dopiero dwa wieki później, gdy przekopano kanał zwany Nową Motławą. Tu przechowywano najważniejsze dla miasta bogactwo- zboże. Nic więc dziwnego, że na jej terenie nie można było przebywać obcym po zmroku. Mimo to jednak ogień trawił tutejszą zabudowę wielokrotnie. Ostatni wielki pożar miał miejsce w 1945 roku, a odpowiedzialność za jego wywołanie przez lata przypisywano Niemcom. Ostatnio zaś wini się zań Armię Czerwoną.
 Przetrwał pożogę w całości zaledwie jeden obiekt. Kilka później odbudowano. Swoje „wielkie czasy” ma jednak wyspa jeszcze przed sobą, a plany jej dotyczące pozwalają być spokojnym o jej przyszłość. Jeśli oczywiście uda się je w końcu zrealizować.
 Symbolem dzisiejszego Gdańska jest już nie zboże czy drewno a bursztyn- jantarowe złoto, jak zwano go niegdyś. Najstarszy gdański ślad bursztynowej pracowni pochodzi z wieku X, a jej tradycje przetrwały w mieście po dziś dzień, i miasto uchodzi nie bez racji za europejską stolicę bursztynu. Można się o tym w pełni przekonać, spacerując po starodawnych miejskich uliczkach i zaułkach. Trochę jednak szkoda, że obrabiany tu bursztyn trzeba sprowadzać aż z Sambii.

tekst: Krzysztof Łukaszewicz
fot. Dorota Olendzka

 

 

 

Zmieniony ( 03.11.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Polecamy

baner_malopolska.jpg
australia_kangaroo1_kopia.jpg
kaszuby_polnocne.jpg
¦więtokrzyskie
Sardynia
podlaskie
Kroscienko
warmia i mazury
sadecczyzna
indonezja
mazowsze
tunezja
czechy
cypr
slowacja
rowery
 

Partnerzy

Sardynia
cw
maison
FOTO-NOVA 
111111111111111.jpg
 

Gościmy

Odwiedza nas 5 gości